Polskie gry komputerowe to już Å›cisÅ‚a Å›wiatowa czołówka. Oto „LatajÄ…cy cyrk Mont… Wróć! Oto drugÄ… część naszego subiektywnego zestawienia najlepszych tytułów, które powstaÅ‚y w kraju nad Wisłą. DziÄ™ki niemu poznacie naprawdÄ™ kultowe gry stworzone przez naszych rodaków, w które koniecznie musicie zagrać.
(foto.: gram.pl)
Mortyr 2093 – 1944
Pierwszy polski FPS z prawdziwego zdarzenia. W zasadzie dwa, ponieważ akcja rozgrywa się na dwu planach czasowych: pod koniec II wojny światowej i na przełomie XXI i XXII wieku. Gracz wciela się w niej w Svena Mortyra, agenta przysłanego z przyszłości do 1944 roku. Dzięki wynalezieniu wehikułu czasu III Rzesza wygrała bowiem II wojnę światową i włada całym globem. Zadaniem Mortyra jest zniszczenie maszyny do podróży w czasie, zanim naziści wykorzystają ją przeciwko Aliantom. Jak to wygląda w praktyce? Ano tak, że w pierwszej połowie rozgrywki biegamy po nazistowskim zamku i rozwalamy chmary żołnierzy Wehrmachtu z MP40, a w drugiej biegamy po futurystycznym mieście i rozwalamy żołnierzy Wehrmachtu z lasera. Słowem, dwie gry za cenę jednej. Na Zachodzie trochę z politowaniem pisano o dziele Mirage Interactive, chociaż nad Wisłą cieszy się swoistym kultem (a poza tym witraże i efekty świetlne wciąż są ładne). No i na jednym z leveli gracz może (prawie) posłać do piachu wrzeszczącego Hitlera. Szkoda tylko, że kolejne części przygód Mortyra były naprawdę żenująco słabe.
Książe i tchórz
Niezwykle sympatyczna przygodówka w staroszkolnym stylu. „Książe i tchórz” to point’n'click z uroczÄ… grafikÄ… 2D i masÄ… humoru. WydanÄ… przez Metropolis Software grÄ™ stworzyli Adrian Chmielarz (legenda wÅ›ród polskich twórców elektronicznej rozrywki) i Jacek Piekara, znany pisarz fantasy i „growy” dziennikarz. O co chodzi w „KsiÄ™ciu i tchórzu”? Dusza głównego bohatera, chÅ‚opaka nie należącego do najodważniejszych istot, zostaje przesiona do ciaÅ‚a dzielnego ksiÄ™cia. Teraz Tchórz pragnie wrócić do swojego ciaÅ‚a, ale zanim to nastÄ…po musi przywrócić dobre imiÄ™ KsiÄ™ciu, w którego ciele zmuszony jest żyć. Zamiana ciaÅ‚ nastÄ…piÅ‚a bowiem w trakcie walki wÅ‚adcy ze zÅ‚owrogim Czarnym Rycerzem. Przestrzaszony chÅ‚opak uciekÅ‚ z pola bitwy, oÅ›mieszajÄ…c tym samym KsiÄ™cia. Na szczęście Tchórz może liczyć na pomoc maga Arivalda. Jedyny problem jest taki, że… Arivald nie żyje. NajwiÄ™kszÄ… zaletÄ… „KsiÄ™cia i tchórza”, obok ciekawych zagadek, jest Å›wietny humor. Ta gra bawi do dziÅ›. To najlepsza przygodówka stworzona w Polsce. Legendarny tytuÅ‚!
Painkiller
A skoro już jesteÅ›my przy Adrianie Chmielarzu, to czas na jego nasÅ‚ynniejsze dzieÅ‚o. Przed Wami „Painkiller”. Jeżeli szukacie radosnego wygrzewu, chcecie eksterminować hordy piekielnych bestii i dobrze siÄ™ przy tym zrelaksować, to znaleźliÅ›cie wÅ‚aÅ›ciwy tytuÅ‚. W „Painkillerze” chodzi o nieskrÄ™powanÄ… rozwaÅ‚kÄ™. CaÅ‚a fabuÅ‚a (bÄ™dÄ…ca pseudoreligijnym beÅ‚kotem; główny bohater i jego żona ginÄ… w wypadku samochodowym, ale zanim Daniel Garner zazna spokoju w Niebie, bÄ™dzie musiać pokonaÅ‚ armiÄ™ Lucyfera) to tylko dodatek do rozgrywki. Tu chodzi o walkÄ™. MasÄ™ walki! Tylko walkÄ™! „Painkiller” to połączenie klasycznego podejÅ›cia do FPS-ów (nie zastanawiaj siÄ™, tylko idź naprzód i zabijaj wrogów) z najÅ›wieższymi (w 2004 roku) trendami w tworzeniu strzelanin. Nawet kilka lat po premierze ta gra ma w sobie wciąż dużo tzw. miodnoÅ›ci. „Painkiller” zapoczÄ…tkowaÅ‚ całą seriÄ™ gier o walce z piekielnymi siÅ‚ami – wydano też samodzielny dodatek „Battle Out of Hell” (urocze nawiÄ…zanie do tytuÅ‚u pÅ‚yty Meat Loafa) i dwa prequele, które – co ciekawe – nie zostaÅ‚y zrobione przez naszych rodaków, ale przez Czechów i Austriaków.
Dead Island
Na koniec tej czeÅ›ci zestawienia kultowych polskich gier magnum opus wrocÅ‚awskiego Techlandu – „Dead Island”. Rajska wyspa Banoi zostaje opanowana przez zombie. Garstka ludzi usiÅ‚uje przeżyć ataki żywych trupów i wydostać siÄ™ z tropikalnego piekÅ‚a. CaÅ‚ość to naprawdÄ™ fajne połączenie sandboksa (otwarty Å›wiat, który gracz może eksplorować) z pomysÅ‚owym system walki w zwarciu. Tak, tak, w tej grze zombiaki gracz oglÄ…da naprawdÄ™ z bliska. BroÅ„ palna i amunicja jest na wagÄ™ zÅ‚ota. W „Dead Island” walczy siÄ™ czym popadnie: nogami od stoÅ‚u, nożami kuchennymi, kijami od szczotek, albo piÅ‚ami Å‚ancuchowymi. JeÅ›li dodamy do tego możliwość gry jednym z czterech bohaterów, piÄ™knÄ… grafikÄ™ i realia pacyficznej wysepki oddane z wielkÄ… pieczoÅ‚owitoÅ›ciÄ…, to otrzymymamy jednÄ… z najlepszych gier „made in Poland” ostatnich lat. Ale tym, co naprawdÄ™ sprawiÅ‚o, że o „Dead Island” zrobiÅ‚o siÄ™ gÅ‚oÅ›no, byÅ‚ zwiastun (wykonany przez zagraniczne studio). Robi naprawdÄ™ olbrzymie wrażenie! Mocny i epicki. Tak epicki, że studio Lionsgate kupiÅ‚o prawa do sfilmowania tytuÅ‚u „Dead Island”. Tak oto polskie dzieÅ‚o dołączy do listy gier przerobionych na filmy. Oby tylko spotkaÅ‚o je inny los, niż „Mario” i „Street Fighter”, których filmowe wersje woÅ‚ajÄ… o pomstÄ™ do nieba.


